Rano musialem zadzwonic pod numer z Job Centre, zeby sobie zalatwic Insurance Number. Nie wiem po co mi to, ale z tym np. w Industrii pozwola mi zlozyc papiery. Wiec powiedzmy - mam insurance number - latwiej mi o prace. Nawet kolesia rozumialem. Jak go raz poprosilem zeby powtorzyl ladnie ostatnia wypowiedz, to staral sie wyraznie i powoli powtorzyc. No wlasnie, bo sa dwa typy Anglikow tutaj - cwoki, ktore nawet nie chca cie zrozumiec, i mili, ktorzy staraja sie zrozumiec, podpytaja czasami czy moglbys im wytlumaczyc jeszcze raz cos itd. To oczywiscie nie jest teza z autopsji. Michal mi to opowiadal.
A jak juz jestesmy przy Michale to i wspomne o reszcie. Mieszkamy tu z 6 innymi osobami jeszcze. Smola, Wiotki (Angelo), Adi, Piotrek i Kasia. Wszyscy mili i w ogole z kazdym mozna pogadac. Michal tutaj glownie dba o dom, zeby bylo wszystko poplacone i posprzatane. Tu macie tego przyklad:
No i jeszcze pokaze jak wyglada sprzet w pokoju u Michala:
Na tych glosnikach w weekendy jest pobudka. Radio i tak wyglada poranek ;) Sasiedzi dosyc czesto narzekaja. Jak bedzie ladniej to zrobie pare zdjec w okolicy i wrzuce. No i jak sie uda to ze zniczem olimpijskim cos tez dodam. Tyle ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz