poniedziałek, 2 lipca 2012

Igrzyska tuz tuz...

Dzis okolo 18-19 znicz olimpijski bedzie w Leicester. No kurde! Jak mnie moze tam nie byc?! Pytanie tylko czy uda mi sie jakies foty cyknac. Dzisiaj od rana strasznie pada, wiec nie najlepsza pogoda na taki event.

Rano musialem zadzwonic pod numer z Job Centre, zeby sobie zalatwic Insurance Number. Nie wiem po co mi to, ale z tym np. w Industrii pozwola mi zlozyc papiery. Wiec powiedzmy - mam insurance number - latwiej mi o prace. Nawet kolesia rozumialem. Jak go raz poprosilem zeby powtorzyl ladnie ostatnia wypowiedz, to staral sie wyraznie i powoli powtorzyc. No wlasnie, bo sa dwa typy Anglikow tutaj - cwoki, ktore nawet nie chca cie zrozumiec, i mili, ktorzy staraja sie zrozumiec, podpytaja czasami czy moglbys im wytlumaczyc jeszcze raz cos itd. To oczywiscie nie jest teza z autopsji. Michal mi to opowiadal.

A jak juz jestesmy przy Michale to i wspomne o reszcie. Mieszkamy tu z 6 innymi osobami jeszcze. Smola, Wiotki (Angelo), Adi, Piotrek i Kasia. Wszyscy mili i w ogole z kazdym mozna pogadac. Michal tutaj glownie dba o dom, zeby bylo wszystko poplacone i posprzatane. Tu macie tego przyklad:
No i jeszcze pokaze jak wyglada sprzet w pokoju u Michala:
 Na tych glosnikach w weekendy jest pobudka. Radio i tak wyglada poranek ;) Sasiedzi dosyc czesto narzekaja. Jak bedzie ladniej to zrobie pare zdjec w okolicy i wrzuce. No i jak sie uda to ze zniczem olimpijskim cos tez dodam. Tyle ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz