piątek, 13 lipca 2012

Wracamy do koncepcji - byle do piatku?

Weekend sie zaczal. Dzisiaj wrocilem o 6 30 z roboty jak zwykle, Michal o tej godzinie wstaje do pracy, totez puscil muzyke na pelen regulator o tej godzinie z okazji piatka 13-ego.

Dodam pare fot, bo ktos mi narzekal, ze malo fot, no to sa foty.
Wiekszosc ulic wyglada wlasnie tak
70 pensow, a wpieprzania na pare dni

Moja ulica nie jest juz taka rowna, bo pod gorke i ogolnie krzywa :/ Dulverton Road
Co ja moge opowiadac... Dni sie skrocily, wydluzyly sie noce. Pierwszy dzien w pracy byl troche dziki, nie wiedzialem co sie dzieje. Czasami mi ktos pomagal, bo czasowo nie wyrabialem. Trzeba palete odwiezc, podstawic nowa, polozyc podstawe pod poziom, a pudelka z tasmy ciagle leca. Tak 3-4 godziny na maszynie i juz zaczyna sie lapac automatyzm. Wczoraj... albo dzisiaj.. albo... no na ostatniej nocce, na ostatnie dwie godziny dostalem taka lajtowa prace... moglem sie spokojnie opieprzac, zero stresu, ze sie nie wyrabiam czasowo. Bo czasami nawet nie ma czasu na zegarek w telefonie zerknac. Tutaj luz.. nowe zamowienie na pudelka ze Star Treka Voyagera. Na 7 tysiecy jest zamowienie, a zdazylismy tylko 500 zrobic. Mam nadzieje, ze te cwele z dziennej zmiany nie skoncza tego zamowienia, bo jest idealne. Do kartonu po 92. Najpierw z team leaderka (boss zmiany) musialem pogadac po angielsku jak to poustawiac i policzyc jak wyjdzie najlepiej, a potem do dziela. Praca marzenie. Wkurza, ze jest tak glosno, przez to ciezko sie gada z ludzmi.

Najbardziej irytujaca osoba to blondie Zosia... jak ona mnie wkurw... Mialem robote, zeby ukladac kartony na palecie. Tylko te kartony byly skosne. Dziewczyny braly kartony, sprawdzaly klej i podawaly mi. Ale Zosia wolala mi jebnac kartonem zamiast go podac. Ja sobie ukladam kartony obok siebie, krawedziami idealnie, zeby mi nie wypadly i tu nagle JEBS Zosia mi "podala" i sie wszystko rozjebalo i znowu ustawianie kartonow (po szesc bralem).

Mimo to fajnie, ze w pracy jest radio, ale... czemu 4x leca te same piosenki. Powtarzaja sie. Srednio co 2-3h jest powtorka playlisty. Call me maybe i ten taki dubstep Starship... touch the skyyyyyy. I say no no no no no, I say ye yeyeyeye. Jam FM chyba stacja sie zwie. Przyzwyczajam sie. Podoba mi sie w pracy, ale jednak jest ona wykanczajaca. Moze nie tyle wykonywanie pracy wykancza, co czas jaki musisz spedzic na nogach. Ale w Tesco jest promocja, 50 pensow za 0,5l Tigera, no to tak dwie biore na nocke i jest okej. Tyle ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz