środa, 11 lipca 2012

I'm Chinczyk and I know it

No dostalem te robote. Wreszcie. Dzwoni po 15 i mowi, ze 18 45 pod agencja i praca od 19 30 do 6 00. Kurna to az 10 godzin? Ale mowi ze praca lekka, cos do picia i jedzenia, ciuchow ochronnych nie trzeba. Tylko troche kurde malo spalem jak na nocke...

Tiger 0,5l za 50p kupiony, kanapki z serem zrobione, let's do this. Pod agencja okazalo sie, ze jest trzech nowych ludzi. Ja sie zabralem z jakas rodzina matka, ojciec (kierowca) i dziecko... z Jugoslawii... ZSRR... nie wiem. Nie pytalem ich. Wazne, ze rozumieli jak mowilem do nich po polsku i starali sie zadawac proste pytania - "lat ile?" - "dzie-wie-tna-scie". Wywiezli mnie za miasto, gwalt? Zajezdzamy do Pollard Boxes i dzieciak prosi zebym go odpial. Pozniej maly zaczal skakac, a ojciec krzyczy czemu sie odpial, a mlody, ze to ja go odpialem :D ojciec sie usmiechnal i machnal reka. Wchodzimy do Pollard Boxes i tam trzeba bylo sie zarejesterowac na ... ODCISK PALCA!! CSI MADAFAKA! Proste jak budowa cepa - wchodzisz klikasz zielony przycisk IN i odcisk palca, wychodzisz - OUT i odcisk palca.

Oprowadzili mnie po wejsciach ewakuacyjnych, przyszla teamleaderka i mowi wszystkim, ze pracujemy tak jak w ostatnia noc. Mnie tam dolaczyla do jakiejs babki i mialem ukladac kartony na palete. Trzy osoby przy maszynie - inzynier Polak, ktory byl odpowiedzialny za to, zeby maszyna dzialala i kartony byly okej, a dosyc czesto sie cos chrzanilo, ale wtedy on z magicznym kluczem francuskim cos dokrecil i dzialalo... jak w filmach. Druga osoba to babka macarka - sprawdza czy wszystko jest okej i podaje mi kartony, a ja te kartony ukladam, bo 48 na poziom i poziom w zaleznosci od rozmiaru pudelka. Wychodzi okolo 12-15. Praca leciutka, bo czasami nawet mialem czas zeby skoczyc do automatu na wode za darmo, ktory byl pare krokow ode mnie i wypic sobie. Byly obok inne automaty, ale juz nie za darmo, a ja przyjechalem tutaj zarobic :D I tak czas lecial, skonczylismy 3000 pudelek, to nas potem przeniesli do innych pudelek na pakowanie i tam z dwie godziny, potem nam maszyne przestawili i kolejne pudelka. Dziesiec i pol godziny, w tym dwie przerwy - 30 i 15 minut. Z poczatku z babka z maszyny nie gadalem, halas i nowy, to ogolnie powinien zapierdalac a nie gadac (babka w wieku 31 lat, ogolnie malo mlodych bylo w fabryce), ale mysle... nakrec babe, to zacznie nawijac i bedziesz mial przynajmniej zajecie w postaci sluchania jej, bo co kurde... nawet to teraz jest dobre, jak perspektywa tych kilku godzin przed toba. I POSZLAAA! Jedno niewinne pytanie jak dlugo tu pracuje i mialem wyklad o jej zyciu. O studiach, o tym jak poznala meza, o tym jak tu przyjechala, o siostrze, o firmie, o bracie meza, o jej rodzinnym miescie, ja czasem tez dolozylem jakies cool story i tyle. Ale czas minal i do domu, okolo 55-60 funtow wpadlo. Jak zaczalem narzekac na prace, to myslalem sobie ze z kazda sekunda wpada mi grosz na konto i od razu bylo lepiej. Godziny pracy do 19 30 - 6 00 od poniedzialku do czwartku. Wrocilem zdechniety, praca nie byla ciezka, ale ciagle chodzilem przez te kilka godzin, schylalem sie, ukladalem, zeby sie nie spieprzylo wszystko. Jak widzi sie taka palete 180 cm i nie przewraca sie, no to jest zajebiscie :D ludzie tu pomocni, 80% Polacy na tej zmianie, jak ktos ma luz w pracy, to pomoze drugiemu przez ten czas, tak jak my tam przez 2h.

Taki ot hangarek.

Dopiero 6. poziom. W tle automat z woda. Zdjecie zrobione podczas 15 minutowej przerwy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz