Michal dostal oferte kontraktu w pracy. To oznacza, ze moze np. wziac kredyt, ze ma stala prace, ze no ogolnie to jest super, bo na to sie pracuje 1-2 lata. To oznaczalo takze... ze w weekend bedzie troche alkoholu sie przelewalo. No wiec w sobote okolo 18-19 zajechalismy do Asi. Posiedzielismy, pogadalismy, pojedlismy, popilismy, po-wszystko-robilismy. Zblizala sie godzina 2, no to poszlismy na stacje, ale ze bylo daleko, to taksowke znalezlismy i wsiedlismy. Tu ogolnie po nocach taksowki to co chwile sa. Na stacje i do domu. Taksowkarz Hindus - albo ciapak jak to sie tu mowi - i pogadalismy z nim takze. Krzychu probowal go uczyc polskiego nawet. Wracamy do domu, przechodzimy przez salon, tam Smola spal, kazdy mu powiedzial siema i do kuchni. Siedzimy tak troche czasu...
Ja: Ej.... a Smola nie mial dzisiaj jechac do Polski?
Michal: Tyy no wlasnie... nawet wczoraj.. o 15
(Bo swoja droga mamy nowych lokatorow :D)
I poszlismy tam do Smoly, stanelismy nad nim.
- Smola, a ty nie w Polsce? Co ty tu robisz?
Smola na to - co..ja..niieeee.. w poniedzialek jade dopiero...
A no to cale szczescie i wracamy do kuchni.
Nowych lokatorow widzialem raz na oczy. Musze sie im przedstawic czy cos, bo kurde pod tym samym dachem mieszkamy jednak ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz