niedziela, 8 lipca 2012

Jest Crunchips, jest impreza - znowu?!


Sobota, godzina 23:00, nic sie nie zapowiadalo na impreze. A tu gowno, wpadlo ludu troche do domu i z Piotrkiem na rowerach szukalismy sklepu z alkoholem. Jakos po pierwszej w nocy wpadla policja do domu i to doslownie, bo pukali i dzwonili, ale nikt nie chcial im otworzyc drzwi, to sami weszli. Z pustym ryjem, bez alkoholu, na impreze, porabalo ich? Pogadali, pogadali i poszli, a my sciszylismy muzyke, bo kolejni policjanci pomysla, ze tu moga sobie wpasc na impreze.

Z nowosci to mam nowy telefon. Z sieci O2. Nokia Asha 201. Wykosztowal mnie troche, ale sprzedam go przed wyjazdem i bedzie okej. Wazne, ze teraz mam wszedzie dostep do facebooka i moga do mnie jelopy z agencji dzwonic kiedy tylko chca.

Jutro do roboty, wiec pobudka o 6 rano. Wrzuce troche zdjec, bo i tak nie ma co pisac wiecej.


A tu z okazji finalu Wimbledonu taka zabawa w tenisa
Tu mozna bylo ogladac final Murray - Federer

Ciezko trafic do domu tym bardziej po nocy. Wiekszosc ulic wyglada tak samo.
Clock w centrum miasta

Taki czlowieczek z miedzi w miescie          

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz