Sobota, godzina 23:00, nic sie nie zapowiadalo na impreze. A tu gowno, wpadlo ludu troche do domu i z Piotrkiem na rowerach szukalismy sklepu z alkoholem. Jakos po pierwszej w nocy wpadla policja do domu i to doslownie, bo pukali i dzwonili, ale nikt nie chcial im otworzyc drzwi, to sami weszli. Z pustym ryjem, bez alkoholu, na impreze, porabalo ich? Pogadali, pogadali i poszli, a my sciszylismy muzyke, bo kolejni policjanci pomysla, ze tu moga sobie wpasc na impreze.
Z nowosci to mam nowy telefon. Z sieci O2. Nokia Asha 201. Wykosztowal mnie troche, ale sprzedam go przed wyjazdem i bedzie okej. Wazne, ze teraz mam wszedzie dostep do facebooka i moga do mnie jelopy z agencji dzwonic kiedy tylko chca.
Jutro do roboty, wiec pobudka o 6 rano. Wrzuce troche zdjec, bo i tak nie ma co pisac wiecej.
![]() |
| A tu z okazji finalu Wimbledonu taka zabawa w tenisa |
![]() |
| Tu mozna bylo ogladac final Murray - Federer |
![]() | |
| Ciezko trafic do domu tym bardziej po nocy. Wiekszosc ulic wyglada tak samo. |
![]() | |
| Clock w centrum miasta |
![]() | ||||||||||||
| Taki czlowieczek z miedzi w miescie |





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz